Gazeta The Globe and Mail informuje o działalności bezpłatnego telefonu zaufania dla przygnębionych nastolatków z całej Kanady — dziennie przeprowadza się 4000 rozmów ujawniających „rozpacz głębszą niż kiedykolwiek przedtem”. Christine Simmons-Physick, kierowniczka poradni obsługującej telefon zaufania, oświadczyła: „Przemiany [ekonomiczne] na świecie wzbudzają w dorosłych uczucie niepewności, które udziela się też dzieciom”. Prawie połowa telefonów dotyczy stosunków międzyludzkich, a 78 procent rozmówców stanowią dziewczęta, gdyż im łatwiej niż chłopcom przychodzi proszenie o pomoc. Młodzi dzwonią, bo mogą liczyć, że ktoś dorosły poważnie potraktuje ich kłopoty — zauważyła pani Simmons-Physick. Rodzice i inni dorośli „mają skłonność do bagatelizowania dziecięcych problemów, uważając je za przejściowe; mówią dzieciom, że z tego wyrosną” — oznajmiła, a następnie dodała: „Jeżeli tak się zachowasz, możesz być przekonany, że już drugi raz nie zwrócą się do ciebie o pomoc”.
Po 17 latach pracy dla lokalnej stacji telewizyjnej w Bostonie (stan Massachusetts) reporterka Paula Lyons, zajmująca się sprawami konsumentów, sporządziła listę sposobów radzenia sobie z „przebiegłymi i bezpardonowymi sztuczkami naciągaczy”. Artykuł zamieszczony w czasopiśmie Ladies’ Home Journal podaje jej rady: Nie załatwiaj interesów z nieznajomym, który do ciebie telefonuje. W żadnym wypadku nie inwestuj pieniędzy w coś, na czym się nie znasz. Nigdy nic nie wpłacaj, by uzyskać zwolnienie z kosztów dostawy. Nie ufaj zbytnio zapewnieniom, że pieniądze mogą ci zostać zwrócone. Unikaj ofiarowywania datków na nie znane cele. Nie kupuj używanego samochodu, jeśli wcześniej nie sprawdził go rzetelny mechanik. „Te zasady mogą się wydawać raczej konserwatywne”, mówi pani Lyons, ale „uchronią cię przed jednym z najgorszych nadużyć popełnianych w handlu”.